W ostatnią sobotę gościliśmy w schronie na Brusie, który znajduje się przy ul. Konstantynowskiej 98. Opiekuje się nim Łódzkie Stowarzyszenie Miłośników Militariów Kompania Brus.
Schron pochodzi z 1937 roku i był budowany na potrzeby Wojska Polskiego II Rzeczypospolitej przez więźniów z ciężkiego więzienia na Sikawie (ul. Beskidzka). Jest to schron typu magazynowego. Na chwilę obecną jedyny taki w województwie łódzkim. W środku działa muzeum. Kilka lat temu schron został podpalony przez nieznanych sprawców.

„Od tamtego czasu staramy się na nowo stanąć na nogi. Jest kilka sal tematycznych, w których zgromadzono sporo eksponatów” – mówi Łukasz Ciemięga z Łódzkiego Stowarzyszenia Miłośników Militariów Kompania Brus .

Wchodząc do schronu rozpoczęliśmy zwiedzanie od sali poświęconej Żołnierzom Wyklętym. Postać Generała Stanisława Sojczyńskiego, pseudonim „Warszyc”, współdziałającego z Konspiracyjnym Wojskiem Polski, jest związana z terenami dawnego poligonu na Brusie. Tam też najprawdopodobniej nadal spoczywają jego szczątki.

Następnie zwiedziliśmy salę poświęconą Obronie Cywilnej. To tutaj można zobaczyć unikatowe tablice z Centrum Dowodzenia Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego. Są to jedyne tego typu tablice w województwie. Oprócz nich znajdują się tam stara centrala telefoniczna z zachowanym nazwami ulic, a także różnego rodzaju sprzęt radiowy.

W sali głównej można zobaczyć kolekcję masek przeciw gazowych, kącik sapersko-minerski oraz dioramę w której głównymi eksponatami są moździerz oraz replika ciężkiego karabinu maszynowego Browning M2.

Możemy także podziwiać wystawę dotycząca pomocy medycznej na polu walki, a także zobaczyć jak wyglądał lazaret czyli sala chorych.

„Stefan”, czyli manekin, odrobinę straszył dzieci, więc znaleźliśmy dla niego takie miejsce”.

Z sal głównej przechodzimy do sali poświęconej Miastu Łódź w czasach okupacji niemieckiej (Litzmannstadt). Możemy zobaczyć w niej eksponaty znalezione na poligonie, w obrębie schronu lub przekazane nam przez sympatyków i osoby nas odwiedzające oraz serię archiwalnych zdjęć.

Mijamy część, która nie została jeszcze wyremontowana po podpaleniu. Tu znajduje się sala poświęcona obozom koncentracyjnym. „Szczególną uwagę zwiedzających chcemy skupić na historii Obozu Przesiedleńczego dla dzieci i młodzieży na ulicy Przemysłowej” – mówi Łukasz Ciemięga

Ściany w tej sali są okopcone po pożarze, ale to przykuwa uwagę do instalacji, jaką wykonali członkowie stowarzyszenia – napis, zdjęcie oraz drut kolczasty, wywołują emocje.


„Naszym marzeniem jest stworzenie w schronie prawdziwego muzeum. Ogrom prac został już wykonany. Ale musimy zabezpieczyć schron przed wilgocią, a to wiąże się z ogromnymi kosztami. Wykonanie hydroizolacji i remont wnętrza to największe i najbardziej kosztowne przedsięwzięcia. Niestety nie stać nas na przeprowadzenie tych zabiegów, ponieważ utrzymujemy się tylko ze składek członkowskich i z tego co uda nam się zebrać do puszek podczas pikników historycznych. Najbliższe otwarcie schronu będzie miało miejsce 11 listopada 2019”.

Humorystycznym akcentem naszych odwiedzin byli jego nieproszeni goście czyli żaby. Jedna z nich zapozowała nam do zdjęcia.


Jeżeli ktoś chciałby wesprzeć stowarzyszenie w działaniach profilu na ich profilu na Facebooku są wszystkie informacje dotyczące kontaktu.